Wenn regieren Professoren, dann die Heimat ist verloren

ePub czas dodania: 2013:09:14 08:50 komentarzy 0
- jak przypomniał nam nie tak dawno Miły Gość z Poznania. W rzeczy samej, dyskusje sprowokowane przez kilka moich ostatnich wpisów dowodzą tylko jednego: bladego pojęcia nie mamy, jak radzić sobie z ekstremalnymi wyzwaniami tego świata.

 

Tytuł oczywiście pije do Profesora Boboli, którego ostatni wpis przypomniał mi innego profesora (tyle że nie chemii fizycznej, a zootechniki), Mariana Kopronia z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie - i jego, uparcie drukowaną ongiś w odcinkach przez miesięcznik "Koński Targ" Historię użytkowania konia w zarysie. Było to coś niewymownie wręcz okropnego..!

 
Przepraszam Profesora Bobolę, którego bardzo cenię, choćby za zamiłowanie do intelektualnych prowokacji i piękny styl (profesor Koproń ani jednej, ani drugiej cechy nie posiadł w najmniejszym stopniu...) za to skojarzenie. Nie mogłem go jednak w żaden sposób uniknąć: z profesorem Koproniem połączył Go bowiem dotkliwy brak warsztatu historycznego, czyli - umiejętności krytyki źródeł.
 
U Kopronia Persowie maszerowali na Grecję milionową hordą, literalnie jak u Herodota stoi - a Profesor Bobola równie bezkrytycznie przepisuje niemieckie wydawnictwo propagandowe. Obaj zacni panowie nie wiedzą, że w takich przypadkach ZAWSZE się kłamie - i że, w związku z tym, zwyczajnie wstydem jest coś takiego cytować nie sprawdziwszy..?
 
No, ale mniejsza z tym!
 
Jak widzimy po dyskusji, brak jest śladu jakiegokolwiek konsensusu co do tego chociażby, JAK NAPRAWDĘ BYŁO (była gospodarka II RP zdrowa i rozwojowa czy zgoła wprost przeciwnie? żołnierze polscy bili się we wrześniu dzielnie, czy masowo uciekali bez walki? Alianci zdradzili Polskę, czy jednak chcieli dotrzymać swoich zobowiązań, a tylko im się to nie udało?) - a już wdawanie się  w rozważania, co w związku z tym NALEŻAŁO ZROBIĆ - wygląda wprost beznadziejnie.
 
Z tego szeregu średnio co piąty zginął lub został ranny we wrześniu.
Spróbujcie to sobie Państwo zwizualizować: Kolejno odlicz!
Raz, dwa, trzy, cztery... trrrach!
 
Jeśli miałbym gdzieś szukać dowodów na słuszność mojej postawy względem historii (to jest tego, że "historia jest snem pijanego idioty i żadnego zgoła sensu nie posiada") - o co mnie Pan Piotr molestuje - to właśnie w tej niezgodzie powszechnej.
 
Pomyślcie sobie Państwo: wszyscy, jak to czytamy, siedzimy sobie wygodnie przed komputerami, z kawką, z domowej roboty śliwowicą (tu pozdrawiam serdecznie kolegę J-23 - i zapraszam, przy jakiejś okazji, na degustację...), lepsze połowy krzątają się przy śniadanku, kot mruczy na kolanach - no, idealne wydawałoby się warunki do twórczego myślenia, czyż nie..? I co - wymyślamy coś rewolucyjnego..?
 
No nie wiem... Ktoś z Państwa AŻ TAK komfortowo poczytuje sobie rano neta..?
 
Jakoś niczego takiego nie widzę... Bo - po prawdzie, to NAJCZĘŚCIEJ przez Państwa, komentatorów powtarzana teza, która brzmi mniej - więcej tak:myśmy niewinną ofiarą spisków żydowskich plutokratów - jak się jej bez emocji przyjrzeć, gówno jest warta...
 
Zastanawiam się wręcz, czy TAK POWSZECHNE powtarzanie TEJ WŁAŚNIE, najoczywiściej przecież bzdurnej "tezy spiskowej" - nie jest aby efektem jakiegoś spisku, a..? Wszyscy przecież wiemy, że Izrael zatrudnia wielką armię internetowych trolli. Wszyscy wiemy, że w interesie "przemysłu Holocuastu" jest udowodnienie polskiego antysemityzmu i polskiej winy za Zagładę. Jak to zrobić, skoro w Polsce prawie że nie ma Żydów, a teza jest najoczywiściej nieprawdziwa..?
 
Jak patrzę na liczbę OCZYWIŚCIE BZDURNYCH i OCZYWIŚCIE ANTYSEMICKICH tekstów, które się codziennie ukazują na przykład na "Nowym Ekranie" (czy jak to się tam teraz nazywa...) - to zaczynam mimowolnie dociekać, komu to służy?
 
Co więcej: mam też nieodparte wrażenie, że nie tylko jesteście Państwo w większości "agentami wpływu" - ale i naiwniakami, bo piszecie to wszystko ze szczerego przekonania i nikt Wam za to nie płaci!
 
Gdyby było inaczej, obawiam się, że budżet Państwa Izrael, nawet ze wszystkimi amerykańskimi i niemieckimi dotacjami - takiego ciężaru by nie uniósł...
 
 
W każdym razie: skoro jak tu siedzimy, mając komfortowe warunki i ŻADNEJ nie ponosząc odpowiedzialności - niczego sensownego nie mamy in corpore do powiedzenia - to czego się Państwo spodziewacie od rzeczywistych aktorów Ważnych Wydarzeń? Że oni "wiedzą lepiej"? Że kieruje nimi jakaś Wyższa Inteligencja?
 
Takie założenie jest CO NAJMNIEJ sprzeczne z "zasadą kopernikańską". Wynikałoby z niego, że ludzkim myśleniem kierują inne reguły "na dole" i "na górze" drabiny społecznej. Że elita, działając pod presją, w warunkach braku pełnej informacji - mimo to, lepszym kieruje się rozeznaniem niż my, żadnej presji nie odczuwając i posiadając dostęp do pełniejszej (na ogół...) wiedzy niż ludzie wydarzeniom współcześni..?
 
To jest oczywiście, dla sporej części spośród Państwa, nader wygodne psychologicznie. Zrzucając winę za to, co się wokół dzieje, na "lepiej poinformowanych", na "spiskowców", na "tajne służby" dysponujące "lepszą wiedzą" - tym bardziej możecie samych siebie widzieć niewinnymi jak te lelije białe (względnie, jak te białe barany, prowadzone na rzeź...).
 
Moim zdaniem jednak, ludzie sprawujący władzę ani nie posiadają żadnych szczególnych predyspozycji intelektualnych, czyniących z nich "lepszy gatunek" od prostego ludu, ani też, na ogół, nie mają do dyspozycji lepszej znajomości faktów (już choćby dlatego, że dopiero pewna perspektywa czasowa pozwala zweryfikować, które z posiadanych informacji były rzeczywiście ważne, a które stanowiły tylko "szum"...).
 
Sprawowanie władzy nie wymaga ani takich predyspozycji, ani takiej wiedzy, ponieważ władza jako instytucja jest ZWIERZĘCĄ cechą człowieka - istnieje i istnieć będzie zawsze w każdej społeczności ludzkiej i ludzie instynktownie podporządkowują się władzy, byle ta tylko zachowywała się, w bardzo szerokich zresztą granicach, w miarę rozsądnie. Tym samym, rządzący wcale nie muszą być "lepsi". Zupełnie wystarczy, że w ogóle będą!
 
Instytucja władzy ma takie same podstawy biologiczne u ludzi, jak i u tych sympatycznych świnek...
 
Możecie Państwo na własny użytek tę tezę przetestować. Najlepiej temu służyły organizowane ongiś pracownicze wycieczki na grzybobranie, teraz może być o to trudniej, ale pewnie da się. Popatrzcie jak się zachowuje tłum mniej - więcej obcych sobie ludzi, gdy trzeba podjąć jakąś decyzję. Choćby taką typu "idziemy w lewo", czy "idziemy w prawo". Zwykle pojawia się ktoś jeden, kto nie znoszącym sprzeciwu głosem oświadcza - "no to teraz idziemy w lewo" - i wcale niekoniecznie musi to być formalny organizator czy przewodnik, ani tym bardziej dyrektor czy inny kierownik (choć istnieje dość znaczne prawdopodobieństwo, że dyrektor czy kierownik ZARAZEM będzie człowiekiem dążącym do posiadania władzy...). Jak to zresztą poświadcza KAŻDA instrukcja przeciwpożarowa, oddająca kierownictwo nad akcją ratowniczą "osobie, która nie wpadnie w panikę".
 
Oczywiście, są wśród Państwa i tacy (na szczęście tak nierozsądne stanowisko nie pociąga zbyt wielu...), którzy WIERZĄ, że "ludzie są rozumni" i że jeśli podporządkowują się władzy, to nie stoi za tym naturalny, zwierzęcy instynkt stadny, tylko jakaś mityczna "racjonalna kalkulacja". No cóż...
 
Jeśli taka Państwa wola i ochota, mogę jeszcze z jeden czy dwa wpisy tematyce historii najnowszej naszej umęczonej ojczyzny poświęcić. Nie chce mi się pisać o naszych koniach, bo znowu wpadnę w chandrę, gdy to zrobię. Konie wprawdzie mają się świetnie (wizytę Pana Doktora przyszło tylko przełożyć - na razie, roboczo, na najbliższy poniedziałek, ale zobaczymy jeszcze, jak będzie wyglądała prognoza pogody....) - ale jest to w tej chwili "temat drażliwy", bo i cóż z tego, że mają się świetnie, skoro NIKOMU nie są potrzebne (poza nami...)?
licznik: 1775 + 4 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze
II RP 0|0
Witam serdecznie!

Wracając do głównej tezy, czyli jak to byłą z ta II RP, wrześniem 1939 itd.
pragnę dodać, ze dłubanie w materiałach źródłowych jest jak najbardziej wskazane.

Otóż odnośnie mojego dziadka, pułkownika lotnictwa, asa przestworzy i walki kołowej, zmuszony zostałem zainteresować się generałem Rayskim, dowódcą lotnictwa.
Docierając do źródeł, ukazało się bagno podobne do tuskowego budowania autostrad. Więc nic nie jest proste i jednoznaczne. Żadna tam szarża kawalerii na czołgi Leopard.

Ponownie się kłania moja ukochana teoria chaosu, fraktale i takie tam.
2013-09-14 09:37
  0|0
"bladego pojęcia nie mamy, jak radzić sobie z ekstremalnymi wyzwaniami tego świata".
Ja bym tak daleko nie szedł, to zdanie napisałbym tak : większość z nas nie ma bladego pojęcia .............
Pozdrawiam
2013-09-14 11:53
# @jazgdyni 2013-09-14 09:37 0|0
Po raz pierwszy na ślad "dziwnych" zjawisk w dwudziestoleciu międzywojennym natknąłem się, pisząc artykuł o dziejach stadniny koniny w Racocie. Otóż, aby tę stadninę założyć, zakupiono w początku lat 20-tych większość koni z likwidowanej, niemieckiej stadniny w Babenbergu.

I co? I aż do 1939 roku WŁĄCZNIE - ani jednego konia z Racotu nie przyjęto na stan Wojska Polskiego..!

Wniosek..? Ktoś musiał niezłą prowizję od tej bezsensownej transakcji zainkasować...
2013-09-14 20:22
  0|0
Witam, bo jeszcze chyba się nie witałem :)

Grzesiek
2013-09-15 15:12